Zaczynając poszukiwania genealogiczne, najpierw wypytujemy członków rodziny, przeglądamy stare albumy fotograficzne, a następnie powinniśmy zapisać sobie co wiemy. Zazwyczaj wtedy pojawia się w głowie znak zapytania. Znaliśmy dziadków, niektórzy nawet pradziadków, odwiedzamy ich na cmentarzu, ale gdzie i kiedy urodzili się oni - tego już nie wiadomo. Dobrze jest, jak można jeszcze spytać się starszego pokolenia, ale niestety często nie ma już kogo pytać.
Wtedy najlepiej udać się do Urzędu Stanu Cywilnego w dowolnym miejscu w Polsce, najwygodniej oczywiście w miejscu zamieszkania. Otóż obecnie, można wyciągać akty stanu cywilnego - czyli urodzeń, małżeństw i zgonów z całej Polski, właśnie w każdym USC, niezależnie gdzie dokonana była dana czynność. Jest kilka rodzajów aktów stanu cywilnego:
a) skrócony akt Urodzenia/Małżeństwa/Zgonu - kosztuje 22 zł opłaty skarbowej;
b) pełny akt U/M/Z - kosztuje 33 zł opłaty skarbowej;
c) kserokopia z akt U/M/Z - za zgodą kierownika USC, bez mocy prawnej, wykonywana bezpłatnie, choć podobno USC ma prawo ustalić jakąś kwotę.
Księgi metrykalne z USC trafiają do archiwum po upłynięciu:
Księgi metrykalne z USC trafiają do archiwum po upłynięciu:
a) 100 lat w przypadku urodzeń;
b) 80 lat w przypadku małżeństw i zgonów,
b) 80 lat w przypadku małżeństw i zgonów,
Nie jest jednak tak, że księga urodzeń z 1918 roku jest na 100% już w archiwum, bo jeśli zawierała kilka roczników, to może od kolejnych roczników nie upłynęło jeszcze 100 lat, a więc dana księga wciąż jest w USC.
Kto może wyciągać akty stanu cywilnego?
Rodzina, najlepiej w prostej linii, osoba upoważniona przez krewnych (opłata dodatkowa skarbowa za pośrednictwo + 17 zł) lub osoba mająca interes prawny (adwokat etc.).
I wracając do sedna sprawy. Wyciągamy akt zgonu babci, dziadka czy pokolenia wyżej i mamy w nim to co najciekawsze:
a) pełna, dzienna data urodzenia naszego zmarłego;
b) miejsce urodzenia zmarłego;
c) nazwisko panieńskie zmarłej w przypadku kobiety zamężnej;
d) stan cywilny zmarłej osoby;
e) imiona rodziców zmarłego;
f) powinno być, ale nie zawsze jest - nazwisko panieńskie matki zmarłej osoby.
a) pełna, dzienna data urodzenia naszego zmarłego;
b) miejsce urodzenia zmarłego;
c) nazwisko panieńskie zmarłej w przypadku kobiety zamężnej;
d) stan cywilny zmarłej osoby;
e) imiona rodziców zmarłego;
f) powinno być, ale nie zawsze jest - nazwisko panieńskie matki zmarłej osoby.
I to jest nasz przyczynek do początku poszukiwań. Wtedy mamy tzw. haczyk, do którego będziemy dołączać kolejne oczka łańcuszka.
Czasami zdarza się jednak, że miejsce urodzenia naszej zmarłej krewnej, wprowadza pewien popłoch. ;)
Dzięki aktowi zgonu (stary blankiet, teraz już nie ma takich) mojej prababci, dowiedziałam się gdzie się przodkini urodziła.
Okazało się bowiem, że urodziła się w "Dziurynie". Fantastycznie, tylko gdzie jest Dziuryn???
Rodzina (wnuki prababci) twierdziła, że prababcia urodziła się "gdzieś w drodze" jak jej mama była w podróży. To "gdzieś" to były podobno okolice Piotrkowa Trybunalskiego!! Przeszukałam wszystko co było dostępne, oczywiście prababci tam nie było.
Znalazłam więc w Google'ach dwa Dżuryny - na obecnej Ukrainie. Jeden w dawnym zaborze austriackim - koło Buczacza, drugi daleko na Podolu, pod Winnicą, w dawnym zaborze rosyjskim. Kolejne pytania do krewnych, którzy stwierdzili jednomyślnie, że "myśmy nigdy z zaborem austriackim nic wspólnego nie mieli" :D Czyli Podole!
Znalazłam więc w Google'ach dwa Dżuryny - na obecnej Ukrainie. Jeden w dawnym zaborze austriackim - koło Buczacza, drugi daleko na Podolu, pod Winnicą, w dawnym zaborze rosyjskim. Kolejne pytania do krewnych, którzy stwierdzili jednomyślnie, że "myśmy nigdy z zaborem austriackim nic wspólnego nie mieli" :D Czyli Podole!
Ale było coś jeszcze - GRÓB prababci na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Leży tam z mężem i córką. Córeczka Zosia zmarła w niemowlęctwie i ponieważ jej pochówek był pierwszy, jest jakby dyspozytorem grobu (a po niej spadkobiercy, choć oczywiście nie ma w prostej linii). Skoro więc zmarła w Warszawie, to może i tu się urodziła. I faktycznie, znalazła się Zosia i znalazł się ślub pradziadków w 1904 roku w kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. A w akcie małżeństwa - informacja o prababci - parafianka kościoła murafskiego.
Murafa, Podole, kościół parafialny m.in. dla Dżuryna - wszystko się zgadza!!
Księgi metrykalne są zarówno w Państwowym Archiwum Obwodu Winnickiego (DAVIO), jak i w Państwowym Archiwum Chmielnickiego Obwodu (DAHMO).
Podsumowując:
USC - https://obywatel.gov.pl/malzenstwo/odpis-aktu-stanu-cywilnego-informacje-ogolne
Wyszukiwarka zindeksowanych ksiąg metrykalnych nie tylko z Warszawy - Polskie Towarzystwo Genealogiczne - https://geneszukacz.genealodzy.pl/
Cmentarze warszawskie (w tym całe Stare Powązki!)
Murafa, Podole, kościół parafialny m.in. dla Dżuryna - wszystko się zgadza!!
Księgi metrykalne są zarówno w Państwowym Archiwum Obwodu Winnickiego (DAVIO), jak i w Państwowym Archiwum Chmielnickiego Obwodu (DAHMO).
Podsumowując:
USC - https://obywatel.gov.pl/malzenstwo/odpis-aktu-stanu-cywilnego-informacje-ogolne
Wyszukiwarka zindeksowanych ksiąg metrykalnych nie tylko z Warszawy - Polskie Towarzystwo Genealogiczne - https://geneszukacz.genealodzy.pl/
Cmentarze warszawskie (w tym całe Stare Powązki!)
I to jest początek wszelkich badań (nie licząc wyszukiwarki Google). ;)

